Często spotykam się z przekonaniem, że proces uruchomienia skutecznej sprzedaży w sieci wygląda mniej więcej tak: najpierw budujemy estetyczną stronę internetową, a następnie uruchamiamy reklamy. Przekazujemy następnie adres www specjaliście od Google Ads i czekamy na wyniki. Być może kiedyś to mogło działać, ale dzisiaj, w dobie zaawansowanego uczenia maszynowego Google i bardzo rygorystycznych wymogów dotyczących prywatności, takie podejście to najprostsza droga do przepalenia budżetu i zrujnowania planów marketingowych.
Na co dzień zarządzam projektami i nadzoruję techniczne zaplecze stron internetowych naszych klientów. Widzę z bliska, jak duże znaczenie dla powodzenia planu biznesowego ma z pozoru nudny temat: analityka i skrypty.
Oto przykładowa sytuacja. Wyobraźcie sobie świetnie zoptymalizowaną kampanię dla luksusowej marki odzieżowej: Szymon ustawia wszystko perfekcyjnie, algorytmy Google uczą się na przestrzeni tygodni, kto kupuje produkt i precyzyjnie docierają do podobnych nowych osób. Nagle, przy rutynowej aktualizacji strony, programista zmienia jedną małą klasę np. w przycisku "Kupuję". Teoretycznie wszystko nadal działa, klient może złożyć zamówienie, ale skrypt śledzący przestaje to zdarzenie rejestrować.
Co się dzieje w panelu reklamowym Google Ads? W dużym uproszczeniu: wynik może spaść do zera - konwersja nie została zarejestrowana, algorytm uznaje, że ruch przestał konwertować i zaczyna szukać zupełnie innej grupy docelowej, niszcząc tygodnie optymalizacji.
Dlatego w Antonym moja praca i praca Szymona tak mocno się przenikają. Wymagania Google (takie jak chociażby Consent Mode v2 czy rozszerzone konwersje) są dziś tak wyśrubowane, że bez stałej współpracy na linii koordynator i programista – strateg reklamowy, mierzalność po prostu może być nieskuteczna, a cała kampania reklamowa zagrożona.
Jak to rozwiązujemy, żeby chronić budżety i realizować plan?
- Nie pracujemy w odizolowanych działach. Kiedy Szymon planuje architekturę kampanii, ja od razu wiem, jakie zdarzenia i warstwy danych musimy wdrożyć na stronie.
- Weryfikacja to podstawa. Wdrożenie tagów przez programistę to jedno, ale ich sprawdzenie w menedżerze tagów i upewnienie się, że przesyłają poprawne wartości, to mój absolutny priorytet.
- Ciągłość działania. Strona internetowa to żywy organizm - wtyczki się aktualizują, platformy sprzedażowe wprowadzają zmiany. Trzymam rękę na pulsie, żeby techniczne tło zawsze wspierało to, co dzieje się w obszarze reklamowym Google.
Skuteczny marketing opiera się przede wszystkim na danych. Jeśli system nie potrafi ich bezbłędnie zbierać i przekazywać dalej, nawet najlepsza strategia reklamowa nie przyniesie oczekiwanych efektów.